Powierz Bogu wybór małżonka
Szukałam na własną rękę
Zanim trafiłam do Ruchu Czystych Serc, żyłam jak większość młodych ludzi – studiowałam, pracowałam, imprezowałam i w poszukiwaniu prawdziwej miłości wchodziłam w związki z różnymi chłopakami. Jednak wszystkie relacje, jakie w tamtym okresie budowałam, były powierzchowne i w wyniku rozmaitych prób i konfrontacji kończyły się fiaskiem.
W głębi serca od zawsze marzyłam o związku opartym na czystości, szacunku, cierpliwości i wierze, czego nie ukrywałam przed swoimi sympatiami. Jednak pomimo początkowego zachwytu tymi wartościami na dłuższą metę żaden z moim ówczesnych chłopaków nie był w stanie nimi żyć.
Pewnego razu poznałam chłopca, który zakochał się we mnie tak bardzo, że pomimo braku fundamentów wiary wyniesionych z domu zapragnął budować ze mną związek oparty na chrześcijańskich wartościach.
Byliśmy bardzo w sobie zakochani i szczęśliwi, a po mniej więcej roku mój chłopak oświadczył mi się i zaczęliśmy wspólnie planować ślub. Jednak od momentu naszych zaręczyn wszystko zaczęło się między nami psuć; coraz częściej pojawiały się konflikty i dyskusje na temat sensu czystości przedmałżeńskiej.
Im bliżej było ślubu, tym bardziej mój narzeczony stawał się chwiejny, nerwowy i natarczywy. Wreszcie w szczerej rozmowie przyznał mi się, że jego znajomi i rodzina śmieją się z niego, a jeszcze bardziej ze mnie, że zachowujemy jakieś średniowieczne, śmieszne zasady. Przekonywali go wręcz, że bez „wypróbowania się” przed ślubem związek małżeński nie ma sensu…
